Wira smażyła kotlety, gdy do kuchni wszedł mężczyzna. – Wiro, musimy porozmawiać – stanowczo oświadczył Igor. – Mów – rzuciła kobieta.

Wiera smażyła kotlety, gdy do kuchni wszedł mąż. Wiero, musimy porozmawiać stanowczo oświadczył Krzysztof. Mów rzuciła kobieta. Może usiądziesz i wysłuchasz mnie normalnie? w głosie Krzysztofa zabrzmiała niecierpliwość. Nie mam czasu, muszę pilnować kotletów odparła żona. Co chciałeś mi powiedzieć? Ja Krzysztof się zawahał, ledwo dobierając słowa. Poznałem inną kobietę Odchodzę od ciebie! Gratuluję. I bardzo się cieszę dla ciebie! spokojnie powiedziała Wiera. Jak to gratuluję? Jak to cieszysz się? mężczyzna spojrzał na żonę zdumiony. Ale Krzysztof nawet nie przypuszczał, co w tej chwili knuła Wiera.

Szczerze mówiąc przyjaciółka na chwilę zamilkła, jakby bała się powiedzieć za dużo. Nadal nie rozumiem: jak mogłaś się na to zdecydować? To przekracza wszelkie granice, Wiero! Granice czego? Dobra czy zła? No wiesz, to zależy od punktu widzenia. Tu nie ma punktu widzenia uśmiechnęła się Wiera. Liczy się efekt. A efekt mam świetny. Dostałam to, czego chciałam! Mimo wszystko przygnębiła się sąsiadka. Negatywne konsekwencje na pewno nadejdą Nie zrzędź! nie wytrzymała Wiera. Jak nadejdą, to się z nimi uporamy. A teraz mam czas radości i prawdziwego zwycięstwa! Więc nie psuj mi święta! Sąsiadka obrażona wzruszyła ramionami i odwróciła się, udając, że bardzo zainteresował ją widok za oknem.

Wszystko zaczęło się tamtego wieczoru, gdy mąż Wiery, wróciwszy z pracy, powiedział, starannie ukrywając zakłopotanie: Musimy porozmawiać Wiera wewnętrznie się skurczyła. Długo czekała, aż Krzysztof wreszcie się odważy. I oto zaczęło się. Mów rzuciła, przewracając kotlety, które przygotowywała na kolację. Może usiądziesz i wysłuchasz mnie normalnie? w głosie Krzysztofa zabrzmiała niecierpliwość. Czy mam rozmawiać z twoimi plecami? Nie mam czasu siedzieć, kochanie spokojnie odparła Wiera zaraz Wojtuś przypomni sobie o mnie i zacznie się: mamo to, mamo tamto. Więc nie marnujmy czasu. Co chciałeś mi powiedzieć?

Ja Krzysztof się zawahał, ledwo dobierając słowa poznałem inną kobietę I? Wiera nawet się nie odwróciła, zajęta kotletami co dalej? Wyłącz tę patelnię! wykrzyknął Krzysztof, nie mogąc powstrzymać irytacji. Słyszysz, co mówię?! Kocham inną kobietę! Słyszę Wiera w końcu się odwróciła. Gratuluję. Co?! zdumieniu Krzysztofa nie było końca. Spodziewał się wszystkiego, tylko nie tej obojętności i gratulacji. Ciszej, proszę, przestraszysz dzieci Wiera nadal była spokojna i wydawała się zupełnie nie zaskoczona. Wiedziałaś? wyszeptał Krzysztof. Nie, nie wiedziałam Wiera lekko pokręciła głową. Ale domyślałam się. Domyślałaś się? Oczywiście. A ty byś się nie domyślił, gdybym spóźniała się z pracy o kilka godzin? Siedziała w telefonie i ciągle go chowała? Przeniosła się spać do innego pokoju, wymyślając głupi powód? I wreszcie Krzysztofie, każdy czuje, czy jest kochany, czy już nie. To dlaczego milczałaś, skoro wszystko zrozumiałaś? spytał Krzysztof, trochę się uspokajając. No wiesz Wiera przebiegle zmrużyła oczy. To ty oświadczyłeś się mnie, i to ty chcesz zniszczyć rodzinę. Po co to robisz? A jak? Gdybyś chciał tylko zabawy, ukrywałbyś swoje romanse dalej. Skoro zacząłeś tę rozmowę, oznacza to, że podjąłeś decyzję. Więc nie martw się, mów śmiało

Krzysztof patrzył na żonę i nie poznawał jej. Tyle opanowania, spokoju, godności. Spodziewał się typowych kobiecych łez. Krótko mówiąc, mam propozycję To ciekawe Wiera przysiadła na taborecie i uważnie spojrzała na męża. Obliczyłem Mamy kredyt Ty raczej nie dasz rady go spłacać, nawet z alimentami A kwestię rozwodu już omówiliśmy? w głosie Wiery zabrzmiał metal, którego Krzysztof oczywiście nie zauważył. Co tu omawiać? rzucił nonszalancko. Jasne, że mi nie wybaczysz. No tak Wiera się uśmiechnęła przecież znasz mnie jak własną kieszeń Więc tak Krzysztof znów nie zauważył podstępu. Będzie lepiej, jeśli ty wyprowadzisz się do swojego kawaleraka, a ja zostanę tutaj. A dzieci? Jak to dzieci? Pojadą z tobą, oczywiście odparł mąż. Czyli ja z dwójką dzieci mam mieszkać na osiemnastu metrach, a ty ze swoją nową miłością, jak rozumiem, w naszym trzypokojowym mieszkaniu? No tak. Ty przecież nie dasz rady spłacać kredytu. To oczywiste. Ja i tak do tej pory sam go spłacałem pewnie wyjaśnił Krzysztof, dziwiąc się, że Wiera najwyraźniej tego nie rozumie. Jasne Wiera wstała muszę pomyśleć. Wyszła na balkon. No dobrze, myśl Krzysztof rzucił za nią z przekąsem, myśląc sobie: Będzie myśleć. O, te kobiety. Czym ona tam myśli?.

Gdy Wiera była na balkonie, Krzysztof nałożył sobie na talerz parę kotletów, ciepłe puree z multicookera i rzucił się na jedzenie. Nie zdążył skończyć. Zgadzam się oznajmiła Wiera, wchodząc do kuchni. Ale pod jednym warunkiem. Jakim jeszcze warunkiem? pobłażliwie uśmiechnął się Krzysztof. Ty zostaniesz w tym mieszkaniu ze swoją pasją i z naszym synem. A my z córką się wyprowadzimy. Co?! Twarz mężczyzny wyciągnęła się ze zdumienia, oczy wyszły na wierzch. Chcesz podzielić dzieci?! Tak. A co w tym złego? spokojnie odparła Wiera. Dzieci są wspólne, odpowiedzialność też. Niech syn, o którym tak marzyłeś, zostanie z tobą. A córka ze mną. Moim zdaniem to sprawiedliwe. Oszalałaś? Jak można dzielić dzieci? To nie meble! Oczywiście Wiera była nieugię

Rate article
Zibainis
Add a comment

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

fifteen − 12 =

Wira smażyła kotlety, gdy do kuchni wszedł mężczyzna. – Wiro, musimy porozmawiać – stanowczo oświadczył Igor. – Mów – rzuciła kobieta.